(Z listów do Zenona Waśniewskiego)
Szanowny Panie Kolego.
W istocie wstyd mi, ale nie pamiętam. Nie mogę znaleźć w pamięci twarzy, którą by przyczepić można do tego nazwiska. Czy nie bylibyście łaskawi dopomóc mi jakimś szczegółem, jakimś zajściem, obrazem z tych czasów? Gdybyście mi przysłali fotografię, albo przynajmniej opis swej zewnętrznej osoby. Powiało na mnie z tego listu dawnym czasem, raz na zawsze już - zda się - straconym. Miłe to i trochę smutne. Czy nie narysowałem wam kiedyś portreciku do indeksu?
W każdym razie dzięki serdeczne za list i pyszne czasopismo. Nie byłbym nigdy przypuścił, że Chełm może się poszczycić takim miesięcznikiem - na takim poziomie.
Oglądałem z przyjemnością piękne Wasze linoryty, kosztowałem tu i ówdzie trochę z jakiegoś wiersza. Świetne przekłady z rosyjskich poetów.
Chętnie prześlę jakiś fragment prozy. Nie będę tam w towarzystwie.
Proszę Was, byście z mojej niepamięci nie wysnuwali wniosku o jakiejś nieuwadze z mej strony, o jakimś przeoczeniu. Z pewnością tak nie było. Nie posiadam po prostu pamięci, że tak rzekę - biograficznej. Całe płaty mej biografii uleciały mi bez śladu - razem z zawartymi w nich ludźmi. Co za analogia losu! Obaj byliśmy na technice, obaj nie ukończyli jej i wylądowali w zawodzie nauczycielskim. A w dodatku wspólna słabość do literatury i malarstwa! Czy i Wy uczycie robót ręcznych? Zbrzydło mi to, do wymiotów!
Oczekuję od Was z przyjemnością dalszych wiadomości i tymczasem pozdrawiam serdecznie i zacną dłoń ściskam.
P. S. Czyście kiedyś natknęli (się) na moje akwaforty?
Wyrazy szacunku i uznania dla pana Jaworskiego.
Bruno Schulz
Drohobycz, 15 III 1934
Floriańska 10