TEATRNN.PL              Zapraszamy na nową stronę Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN" pod adresem: teatrnn.pl!   
TNN.PL > Pamięć Miejsca > Historia Mówiona

Arnsztajn-Titkow Janina
data nagrania: 26.03.2010
czas nagrania:61 (minut)
Nagrywał(a): Zińczuk Aleksandra


Fragment związany z miejscowością: Lublin
Dotyczy okresu: dwudziestolecie międzywojenne

Pobyt w Lublinie z babcią, Franciszką Arnsztajnową - Pos�uchaj:

W Lublinie byłam, jak miałam 9-10 lat. Chodziłam wtedy do sióstr urszulanek. Ojca nie było już
[w Lublinie], leczył się, itd. W Warszawie raczej już był. Ojciec wyjechał do Warszawy gdzieś
po śmierci dziadka [Marka Arnsztajna]. Przychodziłam do domu i byłam z babcią Arnsztajnową. Doszłam do niesamowitej wprawy porozumiewania się z babcią. Babcia – jak długo pamiętam – była głucha. Ja właściwie od razu wiedziałam, że ona jest głucha. Babcia czytała z ust świetnie,
ale trzeba było mieć dobrą dykcję, dlatego że, jak przychodzili – powiedzmy Czechowicz i inni – to były takie sterty [papieru], bo pisali [sobie na karteczkach] po prostu. Babcia odpowiadała [pisząc]. Natomiast ze mną babcia rozmawiała zupełnie swobodnie, czytając z ust. Ja doszłam
do takiej wprawy, że jak mówiłam dokładnie, to babcia momentalnie wiedziała, o co chodzi. Miałyśmy bezpośredni kontakt, w przeciwieństwie do innych. Nie z każdym mogła rozmawiać. Babcia miała piękne włosy. Piękne! Czesała je, potem ja czesałam, a te włosy rzeczywiście lubiła.


 

Fragment związany z miejscowością: Warszawa
Dotyczy okresu: dwudziestolecie międzywojenne

Franciszka Arnsztajnowa i Stanisława Wysocka w Warszawie, przedwojenny teatr - Pos�uchaj:

Babcia wyjechała w 1935 lub 1936 r. do Warszawy. [Wyjechała z Lublina, bo] przede wszystkim była [tam] zupełnie sama. Ciocia Mieczysławska [córka F.A.] była
w Warszawie, synowie ciotki byli w Warszawie – Krzyś i Witoś. Krzysio zginął pod Kockiem, Witoś umarł za granicą. Krzyś był wspaniałym człowiekiem. Jego żona była wspaniała. Chodziłam na Stare Miasto. Malował mnie. Bardzo ładnie mnie namalował. Zginął ten obraz.
[Babcia] miała olbrzymi, największy pokój, [znajdowały się tam] dwa okna, balkon, pełno książek, wielkie biurko, łóżko i również rozkładana kanapa, na której ja spałam, jak przyjeżdżałam
do Warszawy. Babcia bardzo dużo pisała, stale coś przygotowywała, przychodzili do niej rożni goście, różni ludzie. Najbardziej pamiętam właśnie panią Stanisławę Wysocką.
A na Wspólnej 66 mieszkała ciocia Mieczysławska. Dziś stoi kamienica, ale to nie jest już to. Jest tam jakiś urząd obok i kościół świętej Barbary.
To było duże mieszkanie. Ciocia wynajmowała parę pokoi. To było mieszkanie, które miało pięć pokoi z kuchnią. Był bardzo ładny stołowy, był duży pokój babci, i tam czasem spałam, na takiej rozkładanej kanapce. Jak przyjeżdżałam, spałam z babcią zawsze w tym pokoju. Babcia miała piękne włosy. Piękne! Czesała je, potem ja czesałam, a te włosy rzeczywiście lubiła. Babcia stale czytała. Przychodził do niej Czechowicz, bardzo często. Ciocia Stasia [Stanisława Wysocka – słynna aktorka Teatru Polskiego] przychodziła.
To była pani! Ja zawsze się teatrem bardzo interesowałam, ale ona przynosiła mi wręcz bilety
do teatru. [Dzięki niej] byłam au courant [na bieżąco – z franc.] wszystkich spraw teatralnych
i jeśli miałam pójść na przedstawienia, na które wtenczas nie wpuszczano młodzieży do 16 lat, one pomagały mi, żeby wejść. To właśnie Wysocka wraz z babcią ubierały mnie, lekko podmalowywały, żeby mnie wpuścili. Widziałam rzeczy, które podobno dla panienek
w moim wieku były niedopuszczalne. Od cioci Stasi miałam bezpłatne bilety. Ciocia Stasia mówi: ”No, podmaluj się trochę, bo cię nie wpuszczą”. Widziałam wszystkich największych aktorów dzięki niej, miałam możliwość zobaczenia „Madame Sans-Gêne ”.
Cudowna ciocia Stasia, która nie obcinała sobie włosów, nieraz prosiła, żebym uczesała jej te włosy. Ja to robiłam, jakbym ja nie wiem kogo czesała, bo uważałam, że to rzeczywiście była wielka aktorka. Miała tak mocny głos. Mówiła do mnie: „Jaśka. Chodź no tutaj. Ty podrośniesz, to ja z ciebie zrobię aktorkę”, a ja byłam do jej dyspozycji, bo sama marzyłam o teatrze. Na przykład, pamiętam, robiłam przedstawienia w gimnazjum Słowackiego w Częstochowie i opowiadam jej,
w jaki sposób przedstawiałam. Ona na to mówi „Daj spój, co ty taką tandetę robisz, ty powiedz tutaj to i to”. A ja nie mogłam tak powiedzieć, bo to [brzmiało śmieszne].


 


wstecz

Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione
1997 - ; Wszystkie prawa zastrzeżone; Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN, ul Grodzka 21, 20-112 Lublin

powered by prot hosting serwery

Wspłpraca: