TEATRNN.PL              Zapraszamy na nową stronę Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN" pod adresem: teatrnn.pl!   
TNN.PL > Pamięć Miejsca > Historia Mówiona

Arnsztajn-Titkow Janina
data nagrania: 26.03.2010
czas nagrania:61 (minut)
Nagrywał(a): Zińczuk Aleksandra


Fragment związany z miejscowością: Lublin
Dotyczy okresu: dwudziestolecie międzywojenne

Miejsce i rok urodzenia - Pos�uchaj:

Urodziłam się 1 listopada 1923 r. w Częstochowie. Właściwie jestem częstochowianką. Tam skończyłam szkoły, gimnazjum, a potem była wojna.
Sprawa wyglądała w ten sposób, że matka moja umarła po urodzeniu mnie. W czasie porodu było zakażenie. Wtenczas penicyliny nie było, i tak dalej. Matka miała na imię Janina. Umarła, tak że
w ogóle nie znałam jej. Ojciec wiadomo w jakiej był sytuacji i wtedy babcia Regina Konowa powiedziała: „Słuchaj, Janku, my się nią zaopiekujemy” i właściwie wyrosłam w rodzinie Konów w Częstochowie. Jeździłam czasem do Lublina, ale właściwie całe moje życie to była Częstochowa. Przez pewien czas tylko, kiedy ojciec ożenił się [po raz drugi] z Janką, jedną z najcudowniejszych osób, jakie spotkałam w swoim życiu w ogóle. Wtedy byłam z nimi przez pewien czas.


 

Fragment związany z miejscowością: Lublin
Dotyczy okresu: dwudziestolecie międzywojenne

Ojciec Jan Arnsztajn - Pos�uchaj:

Mój ojciec to Jan Arnsztajn. Czyli była Janka, moja mama, Janka [druga żona ojca], ojciec Janek
i ja Janka. [Zawsze] jak się wołało „Jasiu”, to leciało parę osób. Odpowiednio ustawiało numer: jeden albo numer trzy, żeby wiadomo było, który Jan/Janka ma poderwać się z miejsca. To były bardzo śmieszne sytuacje. Więc to była bardzo ciekawa historia. Janka, która właściwie no, całe życie poświęciła mojemu ojcu.
Ojciec był szalenie dowcipny, żywy. Grał na fortepianie absolutnie ze słuchu. Usłyszał melodię, siadał i natychmiast grał, układał słowa do tego. Tak się złożyło, że ja mam świetny słuch
i razemśmy tam nieraz śpiewali te piosenki. Potem z ojcem było bardzo, bardzo źle, ale Janka, która była właściwie do ostatka z ojcem, udawała że wszystko jest w najlepszym porządku. Nawet kiedy ojciec już prawie nie mógł się ruszać. Ojciec pochowany jest na wojskowym cmentarzu,
na Powązkach. Po jego śmierci strzeliła sobie z jego rewolweru.[Celowała] w odpowiednie miejsce. Przedtem, nim to zrobiła, poszła do księdza, który był tam w zarządzie szpitala. Poprosiła go
o jedno: że wszystko jedno, co się stanie, żeby on jej pomógł w tym, żeby była pochowana razem
z ojcem i on dotrzymał słowa. Została pochowana razem z ojcem. To jest na cmentarzu wojskowym. Chodzimy tam zawsze.


 


wstecz

Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione
1997 - ; Wszystkie prawa zastrzeżone; Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN, ul Grodzka 21, 20-112 Lublin

powered by prot hosting serwery

Wspłpraca: